Piątka Morawieckiego, czyli prymat czasu krótkiego | Kapitał Dolnoślaski

Piątka Morawieckiego, czyli prymat czasu krótkiego

Komentarzy (0) porady ekspertów

Pytanie do prof. Mariana Nogi z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, byłego członka Rady Polityki Pieniężnej

prof. Marian Noga

Czy Pana zdaniem tzw. piątka Morawieckiego wpisuje się w tendencje polegające na całkowitym odwrocie w Polsce od liberalnego modelu gospodarczego?

Prawdziwie liberalna gospodarka, to taka o jakiej mówił Janusz Korwin Mikke. Oczywiście, my jej nie stosujemy. Liberalizm w gospodarce należy rozumieć m.in. jako równość szans. Szans , a nie żołądków. Oczywiście, mamy teraz wyraźne nachylenie w lewo z dodatkiem, niestety, dużej dozy populizmu.

Ten lewicowy przechył wpisuje się jednak w coś znacznie ważniejszego, w zjawisko, które można zaobserwować w polityce gospodarczej wielu krajów, w tym Europy Zachodniej, w coś co można by nazwać prymatem czasu krótkiego na długim. Koncentrujemy się na tym co doraźne, co można rozdać już teraz, aby osiągnąć doraźne korzyści, a zapominamy o długim horyzoncie o myśleniu perspektywicznym.

Przechodząc do „piątki Morawieckiego” , to  obniżka, od początku przyszłego roku, podatku CIT dla małych firm, z 15 do 9 proc. wydaje mi się przede wszystkim zagraniem piarowskim, a nie mającym realny wpływ na gospodarkę. Proszę zwrócić uwagę, że małe firmy z reguły płacą podatek PIT, a nie CIT. W przypadku PIT mogą stosować stawkę 18% i 32 %, ale wybierają przeważnie jednolitą stawkę 19%, bo mają wówczas podatek liniowy, a nie progresywny. Inna sprawa, to dlaczego wybierają stawkę PIT 19%, a nie dotychczasową CIT 15%?

Inna propozycja, to wprowadzenie tzw. małego ZUS-u, naliczanego proporcjonalnie do przychodów dla firm osiągających miesięczne obroty do wysokości 2,5 minimalnych pensji w Polsce. Nie jest jednak dokładnie określony poziom tego małego ZUS-u. Planowane wprowadzenie wyprawki – 300 złotych na początku roku szkolnego dla każdego ucznia rozpoczynającego naukę w szkole podstawowej i średniej, budzi mało kontrowersji, nie jest to aż tak wielki wydatek dla budżetu. Warto jednak zapytać, czy to jest sprawiedliwe i w ogóle, czy mają sens takie wyprawki dla rodzin bardzo bogatych? W tym wypadku przecież równo nie znaczy sprawiedliwie.

W sumie, prezentowane obietnice można podsumować jako obciążenie dla budżetu wynoszące około 10 miliardów złotych. Można powiedzieć, że taka kwota leży w granicach naszych możliwości, w końcu deficyt stanowi 1,5 % w odniesieniu do PKB więc można go powiększać. Trzeba jednak zaznaczyć, że Prawo i Sprawiedliwość rozdaje nie swoje pieniądze, które później trzeba będzie spłacać, bo zwiększanie deficytu budżetowego oznacza też powiększanie długu publicznego. Poza tym, w tym wszystkim nie widzę dłuższego horyzontu, to jest jeszcze jeden przykład prymatu czasu krótkiego, rozdawać to co mamy teraz. A czy nie lepiej byłoby na przykład przeznaczyć te pieniądze na stypendia dla dzieci z biedniejszych rodzin, po to, aby zwiększyć ich edukacyjne szanse?

Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *